PDF

Trudniej być gejem niż Żydem

W nr 36/2009 „Gali“ ukazał...

czytaj...

Akuszerki książek LGBT

Od kilku lat obserwujemy regularnie...

czytaj...

Czajnik

Lisica się żeni Samantha...

czytaj...

Newsy

Gdańsk. Gender Studies Uniwersytetu Gdańskiego,...

czytaj...
Jak Platforma pokochała gejów (i lesbijki?) PDF Drukuj Email
Autor: Ewa Tomaszewicz   
Piątek, 19 Wrzesień 2008 15:10

Ewa Tomaszewicz

„Każdy ma swoją wolność i godność i nie zasługuje na to, by wykorzystywać jego twarz w celach, co do których nie wyraża zgody. Kancelaria Prezydenta powinna przeprosić geja z Kanady, którego wizerunek wykorzystano w orędziu Lecha Kaczyńskiego“ – stwierdziła w wywiadzie dla radia RMF FM Elżbieta Radziszewska, pełnomocnik (pełnomocniczka?) premiera ds. równego statusu prawnego. Wzruszyła mnie, naprawdę. Każdy ma swoją godność i wolność, nawet „gej z Kanady“, no, no. Tego się nie spodziewałam po słynnej z antykobiecych i homofobicznych wypowiedzi i działań urzędniczce (jak choćby głosowanie przeciw ustawie o równym statusie kobiet i mężczyzn w 2004 roku).

Dalej było jeszcze lepiej. Radziszewska stwierdziła, że zna postulaty „organizacji gejowskich“ i związki partnerskie czy możliwość zawierania małżeństw wcale nie są tym, na czym nam tak naprawdę zależy. Tym, co wg niej naprawdę nas boli, jest dyskryminacja w dostępie do pracy. Jak choćby niedawne postulaty byłego obozu rządzącego, aby ograniczyć dostęp osób homoseksualnych do niektórych zawodów. I z taką dyskryminacją oczywiście będzie walczyć. Zbytek łaski, pani pełnomocniczko. W polskim prawie pracy już od kilku dobrych lat mamy zapis o zakazie dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i pani psim obowiązkiem jest pilnowanie jego przestrzegania. I pani osobiste (?) przekonanie, że „gej może być dobrym pedagogiem i jeżeli dobrze się spisuje na swoim stanowisku, to jego orientacja nie powinna mieć znaczenia“ nie jest wyrazem jakiejś wspaniałomyślności, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę to, co następuje po słowie „jeżeli“. Jakby w przypadku „złych pedagogów“ ich orientacja nagle nabierała znaczenia.

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że po tym wywiadzie pani Radziszewska została obwołana przez niektóre media (zwłaszcza prawicowe) obrończynią praw osób homoseksualnych. Pozostaje mi mieć nadzieję, że tego typu „insynuacje“ nie sprawią, że nagle „nasza“ pełnomocniczka stwierdzi, że polskie prawo jest jakoś szczególnie liberalne w stosunku do gejów i lesbijek. Bo mimo iż bawią mnie jej zapewnienia, że będzie walczyć z dyskryminacją, ale tylko o ile będzie to dyskryminacja w miejscu pracy, zdaję sobie sprawę, że ten problem niestety istnieje. Ciekawa jestem tylko, jak się mają „oświecone“ postulaty pani Radziszewskiej do np. wypowiedzi jej partyjnego kolegi Stefana Niesiołowskiego w rodzaju „W Polsce nie ma żadnej dyskryminacji osób homoseksualnych. Homoseksualiści okłamują społeczeństwo i domagają się przywilejów, a na to nie ma zgody“. Czy będzie z nimi walczyć? Osobiście wolałabym, żeby tego nie robiła, bo, paradoksalnie, z tej dwójki wolę jego – przynajmniej jest uczciwy i nie ukrywa swojej homofobii pod pseudoliberalnym bełkotem.